Jaka korzyść z wyśmienitej optyki, dokładnego montażu i dużej skali obrazowania, gdy detal rozdzielczości pływa po wielu pikselach? Posiadam nieźle rysujący teleskop i gabarytowy montaż, lecz dopiero z DIAVS, są one w stanie zaprezentować pełnię swoich możliwości. Od dawna go stosuję, a nadal nieodpartą jest pokusa wyłączania go, by sprawdzić, czy to, co maluje się na ekranie laptopa, naprawdę jest jego zasługą. Jak szybko go wyłączam, tak samo szybko włączam, żałując, że enty raz, przez swoją głupią chęć poczucia, iż to naprawdę działa, zmarnowałem kilka idealnych klatek sesji.
Wiedzieć należy, że wiele utyskiwań amatorów na słaby seeing jest błędne, bo przyczyna ich problemów jest znacząco bardziej przyziemna, niż by się mogło wydawać. W czasie obrazowania kosmosu znaczący wpływ na uzyskiwane obrazy ma powolne znaczące pływanie obrazu spowodowane ruchami powietrza w bezpośrednim otoczeniu optyki obrazującej, gdyż powodują one znaczne przemieszczanie się detalu po pikselach sensora w czasie akwizycji danej klatki. DIAVS rozbijając te powolne i długie ruchy na szybsze i drobne sprawia, że dany detal drży w obrębie małego obszaru, rejestrując się na 1-2 pikselach zamiast na 4-5. Nie jest to AO, które niweluje jedynie objaw, DIAVS niweluje przyczynę.
Dygresja. Gdy upalne lato nie daje spać w nocy, wyjściem może być jedynie klimatyzacja lub wentylator. Klimatyzacja na dłuższą metę człowiekowi nie służy, a wentylator hałasuje. Wpadłem wtedy na pomysł, aby jakoś spowolnić i jednocześnie wyciszyć wentylator przekładając do mniejszego modelu łopatki z modelu większego. Zadziałało. Wirnik kręcił się dużo wolniej i znacznie ciszej a obawy o możliwość przegrzania lub spalenia silnika okazały się niezasadne, wystaczyło zachować rozsądek przy doborze duetów.
DIAVS, teleskop, wiry w tubusie teleskopu i zmodyfikowany wentylator stołowy. Był rok 2018, pracowałem jeszcze na teleskopie 305/1500 o pełnym tubusie, postanowiłem umieścić ów wentylator za celą, aby nawiewał powietrze dziurami do środka tubusu, Efekt? Uzyskiwane obrazy stały się znacznie ostrzejsze! Przyczyna? Długie i powolne turbulencje w tubusie teleskopu zostały rozbite na szybkie i drobne. Ów powolny wentylator stał na ziemi i był przenoszony za celą teleskopu w czasie ruchu za niebem, w ten sposób unikałem wszelkich drgań, jakie wnoszą rozwiązania instalowane bezpośrednio na teleskopie, a jednocześnie, zyskałem nawiew w skali znacznie przekraczającej efekty uzyskiwane małymi wentylatorkami komputerowymi.
Szukając dalszej ścieżki rozwoju dla niniejszej techniki, postanowiłem zastosować teleskop kratownicowy, który z uwagi na swoją konstrukcję zapewnia lepszy przewiew oraz dostęp do zwierciadła głównego. Tak powstał 320/1500. Po wielu próbach ustaliłem, że najlepszy efekt daje nawiew z pewnej odległości na front zwierciadła głównego, oraz zastosowanie dodatkowego wentylatora celem owiewania całego stanowiska teleskopu. Nadal krytyczne było stosowanie wentylatorów wymyślonych na gorące noce w domu (wolniejszych i pozbawionych zbędnych drgań). Do tego celu po zakupie trzech wentylatorów (mały, średni i duży), dokonałem operacji przełożenia łopatek z wentylatora największego do wentylatora średniego, z wentylatora średniego do wentylatora małego, a z wentylatora małego do pudełka. Mały wentylator ze średnimi łopatkami (bardzo powolny i w swojej pracy dostojny) stojąc na podwyższeniu, nawiewa strumień powietrza do dolnej skrzyni teleskopu, od góry wprost na zwierciadło główne. Średni wentylator z dużymi łopatkami, stojąc dość nisko, owiewa z boku w trybie oscylacji, z większej odległości, całe otoczenie stanowiska teleskopu. Żartuję do dziś, że DIAVS można kupić w Castoramie :). Oczywiście, wykonując wielką skalę i pragnąc uzyskać jak najlepsze skupienie gwiazd, można zapomnieć o obserwatorium, a zestaw winien stać na otwartej i przewiewnej przestrzeni.
Małą bezpośrednią próbką uzyskiwanych efektów jest dział CYFROWE ASTROOBSERWACJE, w którym można zobaczyć pojedyncze klatki uzyskiwanych obrazów.
DIAVS | Newton 320/1500 | ZWO ASI 290MM-C | WEGA | Prążki dyfrakcyjne |